latająca deska

Latająca deska

Latająca deska

Latająca deska z „Powrotu do przyszłości” - gadżet doskonały. Każdy pamięta słynny film z 1985 roku, w którym to kilkunastoletni chłopak, wraz ze swoim przyjacielem, szalonym naukowcem, podróżuje w czasie. Film i jego kontynuacje doskonale się ogląda i mimo swego wieku, wciąż jest chętnie oglądany i robi pozytywne wrażenie na widzach. Druga część kultowej trylogii dotyczy przyszłości, a w niej twórcy filmu wymyślili dużo niesamowitych gadżetów, z których wiele jest wciąż nieosiągalnym marzeniem.

Latająca deska - marzenie, które staje się faktem. Jak można było przewidzieć, w trzydzieści lat po powstaniu filmu, wiele gadżetów istniejących dotychczas jedynie w wyobraźni twórców filmu jest już w zasięgu naszych technologicznych możliwości. Tak jest, jak się okazuje, z latającą deską. Przypomina ona deskorolkę i służy ona tym samym celom. Zamiast jednak kółek... Po prostu unosi się w powietrzu, tuż nad ziemią.

Latająca deska - czy to prawda? Ogłoszono w 2015 roku, że stworzenie takiej deski jest możliwe. Teoretycznie tak, problem jednak w tym, że w desce nie dałoby się umieścić baterii wystarczających do uniesienia ciężaru człowieka. Przynajmniej nie w desce tradycyjnej wielkości. Stworzono wprawdzie podobnie dziamdziając deskę, ale ta znowu działa jedynie na specjalnym podłożu. Daleko jej więc do tej z „Powrotu do przyszłości II”.

oprac. mista

Czego to naukowcy nie wymyślą. Wynalazki, które mogą zmienić świat

Czego to naukowcy nie wymyślą. Wynalazki, które mogą zmienić świat

Jogurt zjemy z opakowaniem, a gniazdka i kable elektryczne staną się zbędne - tak zmieniłoby się nasze życie, jeśli tegoroczne światowe wynalazki weszłyby do seryjnej produkcji

5 technologii jutra już dziś

Zakończone właśnie targi MWC w Barcelonie i styczniowe CES w Las Vegas pozwalają zobaczyć technologie nieodległej przyszłości. Już dziś wiemy, jak będzie wyglądało e-jutro.

Najpopularniejsze tematy

Spis najpopularniejszych tematów

Zobacz wideo

Ekstremalne zabawy z adrenaliną [TOP 10]

Ekstremalne zabawy z adrenaliną [TOP 10]

wyznaczoną nartostradą, ale między drzewami i zastanawiasz się, kiedy zaskoczy cię przepaść, duży kamień albo wystający korzeń. Zjeżdżając tym samym "torem" w środku lata na rowerze może ci być znacznie trudniej wyhamować (i miękko upaść) niż na dwóch deskach, a potężny kask i ochraniacze na

W co się bawić, panowie

W co się bawić, panowie

w wykładzinie nad głowami pasażerów, które znajdują stylistyczną kontynuację w pokrywie bagażnika za plecami pasażerów, prawdziwe aluminiowe wstawki w desce rozdzielczej czy otwierane od środka drzwiczki, przez które można sięgnąć do bagażnika. Trochę szkoda, że wnętrze nie różni się specjalnie od

Dziwne samochody od mistrzów Zagato

Dziwne samochody od mistrzów Zagato

nieśmiało zaczynał podnosić się z zapaści, a z Ameryki napływały dziwne doniesienia o pozaziemskich talerzach latających nad miasteczkiem Roswell, Ugo Zagato rozwijał już swoją nową filozofię "nadwozi panoramicznych", jak w modelu Maserati A6 1500 z 1947 r. Samochód ten pokazał, że jego biuro

Podróż do Maroko: piach, wino i baranie łby

Podróż do Maroko: piach, wino i baranie łby

się wśród latających mew. Do tego słońce, oślepiające niezwykłym światłem, w blasku którego można - oprócz chłonięcia leniwie cieknącego czasu w kafejkach otoczonej murami starej medyny -szaleć na desce surfingowej. Okolice As-Suwajry to dla amatorów wodnych sportów jeden z lepszych adresów w

Irlandia i Dublin: prawdziwy raj dla biało-czerwonych

Irlandia i Dublin: prawdziwy raj dla biało-czerwonych

napisami oraz obkupiliśmy się w ptasie mleczko i delicje szampańskie na polskim tygodniu w Lidlu. Wykorzystując legitymacje dziennikarskie i znajomości w branży, wbiliśmy się również do najnowszej w Irlandii, pachnącej jeszcze świeżą farbą i deskami destylarni Tullamore DEW. Tullamore to w ogóle bardzo

Polski stylista Ferrari: już wymyśliliśmy przyszłość [WYWIAD]

Polski stylista Ferrari: już wymyśliliśmy przyszłość [WYWIAD]

to była instrukcja obsługi pralki. Drugi - kontrakt małżeński: ojciec sprzedawał córkę jakiemuś tam panu młodemu. A trzeci to był prawdziwy wiersz, z orłem latającym nad pustynią i tak dalej. Chłopak mi to przetłumaczył za dwa opakowania szlugów, później jeszcze po drugiej stronie dworca kazałem to