f1 gadżety

Tomasz kostrzewa

Cotygodniowy przegląd gadżetów

Cotygodniowy przegląd gadżetów

Do wody, do domu - a nawet będące minidomem. To gagżety, o których będzie głośno. Lub nie będzie - ale warto się z nimi zapoznać.

Przypieprzyć bejsbolem

Czas zmienić skojarzenia wywołane wymienieniem w jednym zdaniu słów "bejsbol" i "przypieprzyć". Przed wami "Baseball Bat Pepper Grinder", czyli młynek do mielenia pieprzu w kształcie kija bejsbolowego.

Kolekcjonerzy aut: dziś zbieraniem znaczków już nie zaimponujesz

Nie oszukujmy się. W naszych czasach nikomu nie zaimponujesz zbieraniem znaczków. - zobacz mój klaser - te słowa będą uprawnione tylko wtedy, gdy klaserem będzie garaż wypełniony po brzegi autami z klasą. I to właśnie samochody możesz kolekcjonować. Z miłości do nich czy dla chęci zysku? Motywacje nie są ważne. Musisz tylko mieć nieco więcej niż "trochę" gotówki i stalowe nerwy podczas licytacji.

Tylko jazda. Ostra jazda

Tylko jazda. Ostra jazda

przed debiutem, dzięki słynnemu tacie (trzykrotnemu mistrzowi świata Formuły 1), zafundował sobie prywatny samolot odrzutowy. Podobny gadżet, już za własne pieniądze nabył Lewis Hamilton, który pojawia się na filmowych premierach w Hollywood i spotyka się z gwiazdami kina i estrady

Koenigsegg: królewskie samochody

Koenigsegg: królewskie samochody

mclaren F1, osiągać maksymalną prędkość ponad 370 km/h, prowadzić się lepiej niż ferrari F50 i być bezpieczny jak volvo V70. Osiągi auta były rzeczywiście świetne, ale klient, który przylatuje do Ängelholm na dwie godziny, nie jest w stanie stwierdzić, czy samochód przyspiesza do setki w 3 sekundy, 3

10 x rajdowi mistrzowie

10 x rajdowi mistrzowie

  Na początek przykra niespodzianka dla fanów Roberta Kubicy - na naszej liście go nie znajdziecie. Choć jego zamiłowanie do rajdów jest powszechnie znane, nasz jedynak w F1 jest przede wszystkim związany z wyścigami, a to całkowicie inna dyscyplina. Może kiedyś będziemy mogli sporządzić

WRC - Wielki Rajdowy Cyrk

WRC - Wielki Rajdowy Cyrk

spacer po parku serwisowym rajdu, ale niemal wszyscy zawsze spotykali się w alei serwisowej Forda i Citroena. Dzięki wydzielonemu pasażowi każdy z odległości kilku metrów mógł podpatrywać pracę serwisów fabrycznych, a ta do złudzenia przypomina krzątaninę zespołów F1, tyle że w polowych warunkach