żar ile kilometrów

Artur Łukasiewicz, redaktor naczelny ?Gazety Wyborczej?, Zielona Góra

Takie rzeczy tylko na Woodstocku  [WSPOMNIENIA]

Takie rzeczy tylko na Woodstocku [WSPOMNIENIA]

Skąd 40 kilometrów pociągiem można wracać pięć godzin? Z Woodstocku. A gdzie w Polsce najlepiej ulica przyjmuje Balcerowicza? Na Woodstocku. Bo Przystanek zawsze zaskakuje.

Malvina Pe: Krótka piłka, Marian

Trzy lata. Trzy pieprzone lata, rozumiesz? - M. zadaje pytanie retoryczne, wciąga do płuc słodkawy dym papierosów o smaku goździka, krzywi się, kaszle, a następnie z obrzydzeniem depcze papierosa butem na własnym balkonie. - Do niczego te fajki - rzuca zawinięta w koc i patrzy na mnie oczami kota ze "Shreka". - Wyglądasz jak burrito - żartuję, a ona zaczyna płakać. No tak.

Z Kawą w kominie

Szybowiec nagle wznosi się nieomal pionowo w górę. Widzę tylko niebo. Po kilku długich sekundach prawie zatrzymujemy się w miejscu. Wtedy dziób szybowca opada gwałtownie w dół i zaczynamy pędzić nieomal pionowo w kierunku lasu.

Lecą Gwiazdy

Lecą Gwiazdy

Ziemię lub Księżyc spadnie i ona. Nie ma się jednak czego obawiać: ten największy z bolidów z pewnością nie pojawi się na naszym niebie w tym tysiącleciu.     Perseidy to skaliste cząsteczki, które zostawia na swej drodze rozgrzana słonecznym żarem kometa 109P/Swift-Tuttle. Na rysunku jej droga

Mój pierwszy raz: bieganie z Kenijczykami

Mój pierwszy raz: bieganie z Kenijczykami

wyrwali jeszcze bardziej. Pierwsze dwa kilometry trasy zawodów wiodły w dół wśród herbacianych pól, ostatnie trzy - stromo w górę. Kontakt wzrokowy z dziewczynkami straciłem po pierwszych kilku minutach biegu, gdy tętno mojego serca osiągnęło, zdaje się, około 180 uderzeń na minutę. Przynajmniej tyle

Podróż do Maroko: piach, wino i baranie łby

Podróż do Maroko: piach, wino i baranie łby

ciepły od żaru zakończonego już dnia, coraz trudniej odnajduje drogę. Pobocza są zasypane piaskiem, piasek wdziera się wszędzie, zatyka podwozia, ślizgają się na nim opony, jeszcze chwila, a jezdni w ogóle nie będzie widać. Łachy saharyjskiego piasku zaczynają się niebezpiecznie piętrzyć, pustynny wiatr

Mój pierwszy raz: ninjutsu

Mój pierwszy raz: ninjutsu

Jest prawie druga w nocy, jedziemy z fotografem Albertem Zawadą po starej kamienistej drodze zagubionej w głuchym lesie gdzieś w Lubuskiem. Światło reflektorów wyławia z mroku drogowskaz Nietoperek. Cel musi już więc być blisko! Parę kilometrów dalej, w Kęszycy, czeka na nas shidoshi Remigiusz

Ćwiczenie: w niewoli Talibów

Ćwiczenie: w niewoli Talibów

. I ruszyliśmy. Jeziorko było dość płytkie, ale musieliśmy przepłynąć je w obie strony - to był prawie kilometr. Toporna tratwa stawiała opór, nam trudno było zsynchronizować ruchy czterech osób, więc płynęliśmy dość chaotycznie i powoli. Mimo że dobrze pływam, to jednak wyszedłem z jeziora nieźle

Erytrea na obrzeżach Afryki

Erytrea na obrzeżach Afryki

kilometrów przez płaskowyż porośnięty lasami eukaliptusowymi, akacjami i ogromnymi baobabami. Już jest gorąco, strasznie gorąco. To Afryka, nie ma żadnych wątpliwości. Małe małpy rzucają w autobus kamykami i przegniłymi owocami. A autobus nie ma szyb. Zakrywam twarz plecakiem i wygrażam pięścią wrzeszczącym