łysa na szlaku jak zrobić

ZLLL

10 razy w góry!

10 razy w góry!

Najciekawsze, najlepsze albo najpopularniejsze trasy w polskich górach. Na jednodniową wycieczkę dla wytrawnego górołaza (Orla Perć) i zupełnego amatora (wejście na Turbacz). Od Bieszczadów przez Tatry po Karkonosze.

Szkocja: magiczna podróż wysokoprocentowa

Chrump, chrzęk, brzdąk, tyre - powiedział do mnie mechanik w Edynburgu. Tak to w każdym razie brzmiało, zrozumiałem tylko, że mówi coś o oponie. Co? Nie miałem pojęcia. Szkocki akcent to jest jedna z nielicznych rzeczy, których w tym kraju nie da się ogarnąć na trzeźwo. Całe szczęście, że Szkoci wymyślili znakomity sposób, dzięki któremu da się ogarnąć wszystko.

Dlaczego górale nie chodzą w góry? Bo za duży tłok

Polacy pobili w tym roku rekord w weekendowej turystyce górskiej. W sobotę i w niedzielę chcą wejść na Giewont, zobaczyć Morskie Oko i Dolinę Pięciu Stawów, a po wszystkim zaliczyć jeszcze Krupówki. Efekt jest taki, że do Tatrzańskiego Parku Narodowego wchodzi dziennie trzy razy więcej osób niż powinno

Mój pierwszy raz: bieganie w angielskich górach

Mój pierwszy raz: bieganie w angielskich górach

Siedzę ze spuszczoną głową na mokrej trawie i zastanawiam, co się stało. Jestem jak bramkarz, który spóźnił się z interwencją i za chwilę będzie musiał wstać, by wyciągnąć piłkę z siatki. Tak. Trzeba przyznać, że Anglicy znów spuścili nam łomot. Zaprosili na własne boisko, wiedząc od początku, że

Bieganie na sto kilometrów

Bieganie na sto kilometrów

na północny-wschód dostępną tylko dla pieszych, malowniczą doliną Ferret. Biegniemy genialną ścieżką zawieszoną gdzieś na wysokości 2000 m n.p.m., po intensywnie zielonych halach, które wyglądają, jakby były regularnie strzyżone. Na szlaku wciąż tłoczno. Jak okiem sięgnąć, z przodu i z tyłu

Kulinarny przewodnik po Polsce

Kulinarny przewodnik po Polsce

znajdują się w górach. Po drugie, uważam na restauracje nowiutkie jak spod igły, ale udające stare chłopskie siedliska. Z reguły dostawałam tam ogromne porcje jedzenia bardzo mizernej jakości. Po trzecie, nie jadam w lokalach, które nazywają się kuchnia polsko-arabska czy polsko-chińska. Bo to znaczy jaka